Blog

Nasza historia

Każdy z nas ma swoją historię, do której jest mniej lub bardziej przywiązany. Wspominamy to, co było i projektujemy to, co będzie, opierając się na tym, czego już doświadczyliśmy. Kręcimy się wokół naszej przeszłości, która kreuje naszą przyszłość. Tak działa umysł- próbuje jak najlepiej planować działania, bazując na wcześniejszych doświadczeniach. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że ten sam umysł ma tendencję do całkowitego pochłaniania naszej uwagi, odcinając nas od tego, co dzieje się w danym momencie.

Kiedy postrzegamy swoją teraźniejszość przez filtry przeszłości, czy możemy być faktycznie otwarci na nowe doświadczenia? Czy możemy je obiektywnie interpretować? W zależności od tego, w jaką historię o sobie uwierzyliśmy, takie też będą nasze filtry.

Jeśli moją historią jest „nie zasługuję na miłość”, to wszędzie będę dopatrywała się znaków potwierdzających to przekonanie. Nawet tam, gdzie ich nie ma. Jeśli uwierzyłam, że muszę coś robić idealnie, aby być wartościową, to będę zapracowywała się do granic swoich możliwości, aby sprostać tym niemożliwym do osiągnięcia ideałom. Jednocześnie nie będę w stanie docenić tego, jak wiele już potrafię.

Nie chodzi teraz o to, aby o swojej historii zapomnieć. Niesie ona ważne dla nas lekcje, dzięki którym mamy możliwość poznania siebie samego i rozwijania się. Ale jeśli utożsamiamy naszą historię z tym, kim jesteśmy w swojej esencji, to bardzo siebie ograniczamy i wystawiamy się na nieustanny ból.

W terapii IFS nasza historia niesiona jest przez części naszej osobowości, które kształtują się w toku życia. Części te możemy poznać, zrozumieć, zaprzyjaźnić się z nimi, ale my sami jesteśmy czymś więcej. Jesteśmy kochającym, mądrym i empatycznym rodzicem dla gromadki naszych dzieci, które nie za bardzo same potrafią sprawnie funkcjonować. Tak jak małe dzieci, potrzebują one wsparcia i przykładu płynącego od zrównoważonego rodzica. Potrzebują bezwarunkowej miłości, ale czasami potrzebują też wyznaczenia im granic. Pozostawione same sobie uczą się jak przetrwać, a nie jak efektywnie działać i współpracować, co jest później źródłem bólu.

Każdy z nas ma dostęp do swojego wewnętrznego rodzica- takiego z prawdziwego zdarzenia 🙂 W związku z tym, że jest on bardzo blisko naszych części, jak nikt inny wie, jak najlepiej o nie zadbać. Nikt nie zna swojej własnej rodziny lepiej, niż on sam.

Tak odnajduje się w sobie przewodnika, który w zgodzie z naszym wnętrzem i wszystkimi aspektami naszej osobowości może prowadzić nas przez życie. Nie da się mieć lepszego wsparcia, niż czysta mądrość płynąca z własnego, otwartego serca. ❤

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.